Polskie…ale z Haiti. Rozmowa z Zofią Pinchinat-Witucką, założycielką Creamy
Olej morigna pierwsza do Polski sprowadziła Zofia Pinchinat-Witucka, założycielka marki Creamy. Podczas poszukiwań na Haiti poznała dwie dziewczyny, które założyły plantację tego drzewa. Nie wszystkie oleje moringa pozyskiwane na świecie mają ten sam wygląd. - Jesteśmy bardzo ciekawe przyczyn tej odmienności. Dlatego już zaczęłyśmy we współpracy z naszymi partnerkami z Haiti pierwsze badania by odkryć wszystkie tajemnice oleju moringa z Haiti - mówi założycielka Creamy.
- Na rynku nie jesteście długo. Skąd pomysł na własną markę kosmetyków?
Creamy jest w pewnym sensie emanacją mojej osobowości i mojej historii życiowej. Chciałabym powiedzieć coś oryginalnego, ale tak jak większość firm kosmetycznych, Creamy powstało ponieważ zadałam sobie pytanie jak zadbać o moją młodość i piękno cery. Przyznam, że nigdy nie byłam wyrafinowaną klientką drogerii kosmetycznych. W związku z tym, że u mnie w domu używało się prostych surowców jako kosmetyków – serwatki na obniżenie pH, ogórka na maseczkę nawilżającą, żółtka, cytryny i oliwy zamiast maseczki odżywczej, instynktownie więc sięgnęłam po czyste oleje, witaminy itp. Do mojej pielęgnacji zawitał również olej moringa z Haiti. Mniej więcej w tym czasie miało miejsce tragiczne trzęsienie ziemi na Haiti. Ponieważ tam urodził się mój ojciec, powstała we mnie potrzeba działania. Zaczęłam często jeździć na Haiti w związku z projektem budowy szkoły. Podczas tych podróży, odkryłam drzewo moringa, zwane drzewem długowieczności, które mnie zafascynowało. Pozyskuje się z niego wyjątkowe liście bogate w niezliczoną ilość witamin i minerałów. Olej używa się do leczenia chorób skóry, ale też do odżywienia cery i zachowania jej piękna. I tak pojawił się pomysł na Creamy, które pozwoliło mi wykorzystać ten wyjątkowy surowiec do przygotowania naturalnych kosmetyków zawierających właśnie olej moringa. Była to po prostu konsekwencja wcześniejszych wydarzeń w moim życiu.
- Firm kosmetycznych na rynku przybywa coraz więcej. Jak zdobywacie zaufanie klientów?
Zaufanie to jest kwestia czasu, jakości, autentyczności, ale przede wszystkim ludzkiej relacji. Ja to zaufanie chcę budować właśnie na tych wartościach. Bardzo lubię poznawać osoby, które przychodzą do Creamy lub które spotykam na targach czy też podczas innych wydarzeń. Uwielbiam tę wymianę zdań i myśli, rozmowę o wszystkim – nie koniecznie o kosmetykach. Wtedy rodzi się relacja. To jest wielka przyjemność, ale też zobowiązanie, które bardzo poważnie traktuję i chcę pielęgnować. Czuję się więc zobowiązana do oferowania jak najlepszych kosmetyków, jak najbardziej dostosowanych do konkretnych potrzeb, jak najbardziej naturalnych i skutecznych.
- Na popularności zyskują kosmetyki wegańskie. Czy warto zmierzać w tym kierunku?
Muszę powiedzieć, że znów nastąpiła w moim życiu pewna korelacja wydarzeń i przekonań. Już od jakiegoś czasu ograniczam się do jedzenia tylko zbóż, warzyw i owoców choć dopuszczam nabiał i mleko. Nie jestem więc weganką, ale uważam, że czerpanie z najprostszych surowców jest dla nas wystarczające i najzdrowsze. Nadmiernie przetworzone jedzenie czy surowce, co gorsza często pozyskane poprzez zadanie cierpienia zwierzętom wzbudza we mnie gniew i oburzenie; jest dla mnie przejawem okrucieństwa i lenistwa.
Myślę, że kosmetyki wegańskie są naturalną konsekwencją wzrostu świadomości oraz poczucia odpowiedzialności za naszą planetę, która zmierza w kierunku katastrofy. Jeśli natychmiast nie zaczniemy o nią dbać i rozsądnie korzystać z jej bogactw, ograniczając nasze wybujałe potrzeby, doprowadzimy do zniszczenia naszego naturalnego środowiska i w konsekwencji nas samych.
- Do kosmetyków wykorzystujecie egzotyczne i rzadkie oleje roślinne z Haiti. Jak wygląda proces ich pozyskiwania?
Poszukiwania moringi na Haiti doprowadziły mnie do dwóch dziewczyn, które założyły plantację tego drzewa. Założycielki prowadzą plantację w formie manufaktury, kierując się podobnymi wartościami do moich. Koncentrują się na jakości. Często olej jest tłoczony na dzień przed moim wyjazdem, jeśli akurat jestem na Haiti i mam możliwość przywiezienia kilku litrów. Oczywiście teraz już robimy zamówienia na kilkanaście litrów i wtedy przylatuje to pocztą kurierską, ale zawsze zasada świeżości jest przez nas respektowana.
Olej moringa pozyskiwany jest z nasiona moringa. Są to małe pestki obdarzone jakby skrzydełkami. Włożone do prasy wydzielają półgęsty płyn o pięknym złotym kolorze i zapachu świeżych orzechów. Nie wszystkie oleje moringa pozyskiwane na świecie mają ten sam wygląd. Jesteśmy bardzo ciekawe przyczyn tej odmienności. Dlatego już zaczęłyśmy we współpracy z naszymi partnerkami z Haiti pierwsze badania by odkryć wszystkie tajemnice oleju moringa z Haiti.
- Które oleje cieszą się największą popularnością?
Jeśli chodzi o naszą ofertę to największą popularnością cieszy się właśnie nasz flagowy surowiec – olej moringa.
Jak mówiłam jest niezwykle bogaty w składniki odżywcze, dodatkowo wykazuje działanie przeciwzapalne. Nasze Klientki bardzo chętnie wybierają też olej tamanu, który wspomaga odnowę skóry, wpływa korzystnie na jej stan i koloryt działając również przeciwbakteryjne, olej cacay – bogaty w kwas linolowy, witaminę E oraz retinol dzięki czemu skutecznie wspiera pielęgnację anti aging oraz olej sacha inchi szczególnie polecany dla cery z przewlekłymi schorzeniami skórnymi, w tym skóry atopowej.
- A które oleje najtrudniej pozyskać?
Najtrudniej jest pozyskać oleje z głębi kontynentów, które często są jeszcze nieznane. Trudnością jest właśnie zdobycie wiedzy o nich. Jednak są też oleje, które trudno pozyskać z rośliny ze względu na ograniczony dostęp do niej lub ze względu na koszt produkcji. Tak jest z olejem z opuncji figowej, gdyż potrzeba nawet pół tony owoców aby pozyskać jeden litr tej cennej substancji.
Komentarze